Poznań

DSCF0552DSCF0546DSCF0545DSCF0539DSCF0534DSCF0528DSCF0527

Reklamy

wrzesień/październik

Przyznaje się bez bicia, moje posty są mało regularne. Na wytłumaczenie mam tylko tyle, że mam lekkie urwanie głowy w pracy, więc wracam mega późno i jedyne o czym marzę to spać. Jednak obiecuję poprawę 🙂
Jak już mi wybaczyliście (prawda? :D), to przejdźmy do ulubieńców minionych dwóch miesięcy. Było ich w sumie tak niewiele, że postanowiłam je połączyć w jeden wpis.

1.

Nikon D5200, to zdecydowanie mój największy ulubieniec, który z pewnością trafi do ulubieńców roku. Już od dłuższego czasu myślałam o zakupie lustrzanki, ale jak wiadomo wiąże się to z kosztami, więc odkładałam, odkładałam (trochę wydałam) i znów odkładałam 🙂 Później pojawił się problem zakupu. Może kupić używany, a może jednak nowy. Jaki model wybrać. Na co zwrócić uwagę. Co jeszcze będę potrzebować. Kres mojemu rozmyślaniu przyniosła niespodzianka od mojej rodzinki i przyjaciół, którym jeszcze raz w tym miejscu ogromnie dziękuję <3. W prezencie urodzinowym podarowali mi właśnie Nikona. Ja po kilku miesiącach używania go, jestem bardzo zadowolona i z pewnością jeszcze wiele funkcji mam do odkrycia. Gorąco mogę polecić Wam ten model.

2.

Make-up blender dostałam z którymś pudelkiem ShinyBox. I tak sobie leżał na półce. Czekał, czekał, czekał. Aż pewnego słonecznego dnia, radośnie podskoczył i zapiszczał „mnie, wybierz mnie!”, to przygarnęłam gąbeczkę. No dobra, nic nie powiedział, tylko otworzyłam szufladę i się wyturlał 😀 Nie byłam do niego jakoś przekonana, ale po pierwszym użyciu zmieniłam zdanie. Podkład nakłada się nim naprawdę przyjemnie i wygląda bardziej naturalnie, niż przy użyciu dłoni, czy pędzla. Myślę, że to przez wklepywanie, a nie rozcieranie podkładu, bardziej się wtapia w skórę. Używam do dziś i wygląda jak nowy, więc jest dość wytrzymały.

3.

Z tymi gumkami Invisibobble miałam podobnie mieszane uczucia jak z gąbeczką, z tą różnicą że one nie turlały mi się po szufladzie. Rozmyślałam nad ich zakupem za każdym razem jak przechodziłam obok nich w drogerii. W końcu się na nie skusiłam, aby na własnej skórze (a raczej włosach) przekonać się ile jest prawdy we wszystkich ochach i achach. U mnie trzymają dobrze kitkę, nie zsuwa się jakoś zauważalnie oraz nie zauważyłam, żeby po zdjęciu gumki zostawał odciśnięty ślad. Jednak można bez nich przeżyć, więc mam na razie cztery sztuki i nie planuje dokupić kolejnych.

4.

Tak, tak dobrze poznajecie to męski zapach, Hugo Boss, ale nie mój, spokojnie, pana M. oczywiście 🙂 Uwielbiam, ubóstwiam i co tam jeszcze można, perfumy facetów. Jednak ten skradł moje derce od pierwszego powąchania. Jeśli będziecie mieli okazje koniecznie sprawdźcie zapach. Może przypadnie również Wam do nosa i prezent na mikołajki gotowy.

A co Was zachwyciło, ucieszyło w pierwszej połowie jesieni?

Trzymajcie się cieplutko!