Ulubieńcy 2015

Tak, wiem, wiem. Już dawno temu był rok 2015, a ja tu jeszcze z ulubieńcami, ale cóż jeszcze w styczniu zdążyłam, więc nie jest tak źle (taką mam nadzieję :)) Bez zbędnego rozgadywania się, bo nie zdążę z tym postem, a dodawać go już w lutym to trochę nie wypada 😀

Książki
Trochę książek przewinęło się w ubiegłym roku przez moje ręce, ale nie aż tak dużo jak bym tego chciała. Najwięcej udaje mi sie zawsze przeczytać w okresie wakacji, bo urlop, bo plaża, bo długo jasno i jakoś, tak milutko z książką na słoneczku. Poniżej sześć, które szczególnie zapadły mi w pamięci.

FotorCreatedbok

Mały Książę – myślę, że nie muszę przedstawiać, raczej każdemu dobrze znana i choć raz mieliśmy z nią styczność. Fajnie jest do niej wrócić, gdy jest się już trochę starszym, bo inaczej odbiera się poszczególne historie Księcia. Poza tym książka nie jest tysiąc stronnicową księgą, więc zmieści się w torbie na umilenie podróży.

Obca – kiedyś, dawno temu dostałam Podróżniczkę, od pana M. na imieniny, jak się okazało była to trzecia część z całego cyklu Outlander. Numer trzy wspominam bardzo miło, więc postanowiłam wrócić do początku (nie zraziło mnie to, że już coś wiem do przodu) i tak mam w planach zgromadzić wszystkie dziewięć części.

Paryżanka – bardzo lekka i przyjemna książka, w sam raz na letnią podróż, do i z Łowicza do panny G. 😀 Droga w pociągu mija przy tej lekturze bardzo szybko, a przy okazji możemy dowiedzieć się paru ciekawostek o stylu i modzie Paryżanek, nie będę zdradzać, sami się przekonajcie 🙂

Lekko Stronniczy – kupiłam ją w prezencie dla pana M., bo oglądał na youtube kanał. Ja raz po raz jakiś odcinek widziałam, ale nie wyczekiwałam nowych z utęsknieniem. Jednak, gdy zaczęłam czytać książkę nie mogłam się oderwać. Gorąco polecam jeśli jeszcze nie mieliście okazji jej przeczytać.

Vogue – bardzo lekko i przyjemnie opisane historie jak wygląda praca w modowej „biblii”. Książka pojechała ze mną na mazury, gdzie czytałam ją wylegując się na plaży. Umilała mi czas, zwłaszcza, że ja nie przepadam za leżakowaniem.

Widzieć/Wiedzieć – coś z mojej obecnej branży 🙂 Dzięki temu, że w książka, to tak na prawdę zbiór czterdziestu opowiadań, można wybrać, na które ma się w tej chwili ochotę, a do innych wrócić później. Bardzo lubię takie rozwiązania, bo jeśli coś mi się nie spodoba w jednej historii, mogę przejść bez obaw, że coś mnie ominie do następnej.

Kosmetyki
Nie uważam się za eksperta w dziedzinie make up, ale chętnie się z Wami podzielę, tym co skradło moje serce, albo co mnie zaskoczyło (oczywiście pozytywnie) w ubiegłym roku.

FotorCreatedc

Essie – lakiery tej marki, jakże popularne wśród vlogerek, blogerek i nie tylko, zasługują jak najbardziej na to uznanie. I nawet ich cena nie jest już taka duża, jeśli wziąć pod uwagę ich trwałość, nie tylko na paznokciach, ale i w buteleczce. Z moimi nic się nie dzieje od dobrego roku. Te dwa na zdjęciu to moje ulubione kolory. Idealny beż – Sand Tropez oraz idealna czerwień – Aperitif.

Batiste – suchy szampon, to coś co każda z nas (a nawet mężczyzną się przyda), powinna mieć w szafce. Zdarza się czasem, że już trzeba wyjść, a nasze włosy, mimo że umyte, nie chcą być dobrymi włosami i wyglądają, jak mocno przedwczorajsze. Dwa psik, psik i załatwione. Możemy śmigać. Mój ulubiony zapach to wiśnia, nie przytłaczający, delikatny.

Make-up blender – o tym małym stworu, pisałam o tutaj, więc odsyłam Was do tego wpisu 🙂

See by Chloe – zakochanie od pierwszego powąchania! Dosłownie. Mimo, że mam jeszcze dwa inne perfumy, które również lubię, to Chloe zawsze wygrywa. Lekki, subtelny zapach, jednak gdy raz powąchasz, już zawsze i wszędzie się go rozpozna.

Pomadki – moja caaaaała kolekcja liczy grubo ponad 30 sztuk, jednak jak wiadomo zawsze ma się faworytów. W ubiegłym roku u mnie najczęściej na ustach gościły dwie. Pierwsza, bardziej codzienna L’Oreal, Color Riche nr 378 oraz druga bardziej letnia przez swój jaskrawy róż, Rimmel, Lasting Finish od Kate Moss nr 20.

Gadżety
Nie tylko faceci lubią sprzęty i nowinki technologiczne. Kobiety również! U mnie kilka się znalazło, może to nie do końca gadżety, ale kto by tam się rozdrabniał 🙂

FotorCreatedpop

Wacom – tablet graficzny, to takie małe cudeńko, dzięki któremu można wyczarować co się chce (no prawie), pod warunkiem, że dotyczy to grafiki, albo dziedzin pokrewnych na przykład fotografii. Tablet sprawdzi się nie tylko przy rysowaniu, ale również przy obróbce zdjęć.

Okulary – nie są to super okulary, tajnego agenta, które nawet pozmywają naczynia, ale bardzo lubię ich kształt i kolor! Poza tym okulary to coś co mogłabym kupować co chwile, jednak muszę się hamować 😀 I już zastanawiam się, które oprawki wybrać do ślubu. Jeśli widzieliście jakieś nadające się to dajcie mi znać 🙂

Nikon D5200 – ❤ cóż więcej mam napisać? 😀 Też już pisałam o aparacie w ubiegłym roku. Lustrzanka na prawdę daje wiele możliwości. Zwłaszcza jeśli się chce nam się uczyć i rozwijać, to możemy robić świetne zdjęcia. Moja ma selfe 😉

Instagram – nie mogę się oderwać czasem od niego! Tyle świetnych zdjęć i kreatywnych osób można tam spotkać. Koniecznie zobaczcie jeśli jeszcze nie słyszeliście o Insta (to chyba mało prawdopodobne :)) Możecie mnie również tam znaleźć: instagram.com/blue_praline lub po nazwie blue_praline .

To tyle moich best of 2015. Zobaczymy co przyniesie 2016 rok, choć mogę już powiedzieć, że „best of 2016” na pewno będzie mój ślub, ale to chyba każdy by tak miał 🙂 Dajcie znać, co u Was zapadło w pamięć w ubiegłym roku.

Trzymajcie się ciepło!

Ślubne przygotowania

Gdy pierwszy raz pomyślałam „ślub”, jedyne co wiedziałam, że trzeba ogarnąć, to biała suknia, a reszta nie ważna (goła nie pójdę, bosa da się przeżyć 🙂 ). Wraz z upływem czasu i zagłębianie się w temat, spraw i elementów składających się na ślub i wesele przybywało coraz więcej. Teraz, gdy do wielkiego dnia zostało mi (cztery, plus osiem, plus dwadzieścia i dwa w pamięci 🙂 ) jakieś 158 dni ( o.O, Boże, a ja myślałam, że jakieś 300!), lista z tym czego jeszcze nie mam, albo co jednak jest potrzebne chyba nie ma końca. Serio. Jednak, mimo wszystko, całe przygotowania też, mają  urok. Teraz uwaga bo będzie caaaaaała lista tego co trzeba ogarnąć i co ja (w mniejszej części, no cóż) mam załatwione.

To zaczynamy!

zaproszenia – to oki, goście jakoś muszą się dowiedzieć co i gdzie, hmm sms można?
winietki, tablica stołów – lepiej żeby wiedzieli gdzie usiąść, bo będzie jak na wyprzedażach, nikt i nic nie przeżyje!
menu – dobrze wiedzieć co zjeść i co jeszcze będzie oraz miejsce w brzuszku zaplanować 🙂
podziękowania dla gości– niekonieczne, ale miłe, poza tym ja lubię dawać prezenty 😀
podziękowania dla rodziców – trochę się ze mną pomęczyli w domu, a jeszcze wnuki mają kiedyś pilnować, więc zasługują ❤
pudełko na koperty – w sumie co się mają gubić i po kieszeniach nie trzeba chować.
pudełka na ciasto – ładnie, szybko, estetycznie i goście z prezentu zadowoleni 🙂
księga gości – miło będzie później otworzyć księgę oraz poczytać życzenia
zawieszki na alkohol – nawet drobiazgi się liczą i tworzą ten dzień wyjątkowym
dekoratorka/kwiaciarka – samemu też można to ogarnąć, ale z moim szczęściem do kwiatów lepiej nie 😉
samochód – co prawda w jedną stronę idziemy pieszo, ale gdyby padało i na wesele kawałek drogi mamy, więc się przyda jak najbardziej
sala – to obowiązkowo! chociaż fajnie by też wyglądało wesele na ogródku, pod namiotami mmm <marzy>
kamerzysta/fotograf – pamiątka jakaś musi być, poza tym co pokażemy kiedyś dzieciom
zespół/dj – to ma być mega impreza, więc muzyka obowiązkowa, a z radia nie puścimy hitów 😀
obrączki – miło będzie mieć na palcu tą malutką rzecz i przypominana sobie ten dzień S2
ciasto/tort – słodycze zawsze są dobre!
alkohol/napoje – nie będę się tutaj rozpisywać, wiadomo dlaczego 😀
poradnia rodzinna/nauki przed małżeńskie/usc – to ta bardziej papierkowo-dokumentowo-naukowa część przygotowań, którą trzeba odhaczyć
fryzjer/kosmetyczka – przecież mamy być w tym dniu najpiękniejsze, najładniejsze, naj, naj, naj, kiedy jak nie w dniu ślubu 😀
garnitur – to działka Pana Młodego, ale jak wiadomo, lepiej przypilnować narzeczonego co i czy w ogóle coś wybiera :))
suknia – każda z nas od dziecka (przynajmniej raz :P) pomyślała, że kiedyś nadejdzie ten dzień, w którym założy białą suknię i będzie wyglądała jak księżniczka. Warto na początek określić jaki chciałybyśmy, kolor, krój, zdecydowanie to zawęzi krąg poszukiwań i oczywiście w ten sposób ułatwi wybór.

Ufff, dobrnęliśmy do końca, co nie oznacza, że to wszystko, bo niektóre punkty składają się na podpunkty, ale to w kolejnych postach rozdrobnimy wybrane kwestie.

Dajcie mi znać, czy z tych głównych punktów o czymś nie zapomniałam (mam nadzieje, że nie) i jak u Was z przygotowaniami, jeśli już zaczynacie planowanie ślubu 🙂

Trzymajcie się ciepło!

P.S. Ooo  tutaj > Ślubna check lista <  przygotowałam check listę w pdf do wydrukowania, żeby było Wam łatwiej ogarnąć co macie 🙂

Szopki krakowskie

Będąc w Krakowie w okresie Świąt Bożego Narodzenia nie moża ominąć wystawy szopek! Już pierwszego dnia poszłam zobaczyć te małe i jak się okazało, również duże arcydzieła. Kolory z całej palety barw, najdrobniejsze elementy dopracowane do perfekcji, użyte materiały do wykonania szopek, robą ogromne wrażenie. Można zobaczyć mini szopki (na plastrze miodu), w szklanej kuli czy też w pudełku zapałek. Są też duże, z mnóstwem elementów i figurek, a nawet z tramwajem. Gorąco polecam zajrzeć na wystawę jeśli będziecie w Krakowie. Wystawa czynna jest do 28 lutego. A teraz kilkanaście zdjęć szopek 🙂

szopki7
Przykład biurka osoby, która zajmuje się tworzeniem szopki.

 

szopki6
Wspomniany wcześniej tramwaj oraz śliczna gwiazda i niebieskie anioły!

 

szopki5
Dbałość o detale jest na najwyższym poziomie. Nawet w koronach są kamienie 🙂

 

szopki4
Elementy krakowskie widać odrazu, nie tylko architektoniczne, ale i kulturowe.

 

szopki3
Poza „tradycyjnym” kształtem szopki, można zobaczyć różne wariacje na temat formy i techniki wykonania.

 

szopki2
Chyba moje ulubione – mini szopki. Ile cierpliwości musi mieć osoba, tworząca te maleństwa.

 

szopki
Bardzo często szopki mają elementy ruchome oraz ręcznie robione figurki.

 

Jak Wam się podobają szopki krakowskie? Widzieliście je kiedyś na żywo, a może sami robicie? Ja bym kiedyś chciała spróbować stworzyć coś podobnego, ale boję się, że nie wystarczy mi precyzji i cierpliowści. Może dodam do celów na 2016, hmm :))

Trzymajcie się ciepło!

Noworoczne plany

Jeśli potrafisz o czymś marzyć, to potrafisz także tego dokonać.
Walt Disney

Czy to, początek tygodnia, czy też miesiąca, zawsze szukamy „wymówki”, żeby zacząć robić, coś nowego. Więc, czy istnieje lepszy dzień na planowanie niż Nowy Rok? 🙂 Nawet jeśli część z naszych planów, postanowień noworocznych, zakończy się na samym pomyśle, albo po kilku dniach i tak szacun dla nas za to, że do czegoś chcemy dążyć. Mamy cele. Życie bez obierania coraz to nowych wyzwań, traci na swojej atrakcyjności, więc z czasem zatracimy radość z tego co nas otacza.

Moje trzy główne cele na rok 2016:

1.
Ślub. Chyba nie mogłoby być inaczej, nawet jeśli staram się podchodzić do tematu ze spokojem i nie denerwować się jakby nie było będzie, to ogrona zmiana w moim życiu (nie tylko dlatego, że będę mogła ściąć włosy :)) ). Spodziewajcie się też wpisów odnośnie moich przygotowań.

2.
Spełnić jedno (malutkie) marzenie. Nie mówię tutaj o zakupie Mini Coopera (choć nie pogardzę niebieskim 😀 ) , ale na przykład spędzeniu jednego, letniego (dobra może być połowa) dnia, gdzieś z dala od miasta i codziennych spraw, na miłym pikniku.

3.
Pozostaje otwarte. Zobaczę co przyniesie Nowy Rok i jakiś cel na pewno powstanie. To taka, swego rodzaju niespodzianka, na którą czeka się z podekscytowaniem. Może to będzie piesza wycieczka po górach, albo skok ze spadochronem. Nie wiem. Czas pokaże 🙂

Warto, również postarać się zmienić nasze codzienne czynności, jakoś je urozmaicić. Ja mam zamiar częściej chodzić pieszo do pracy (oj tam, na razie mi się nie udaje), przeczytać jedną książkę miesięcznie oraz nie omijać za często treningów 😀

Tyle o mich celach, postanowieniach na Nowy Rok. Jestem ciekawa jakie Wy macie plany na ten 2016 rok? Dajcie mi znać.

Trzymajcie się ciepło!
(o ile się da 🙂 )