Blue Bride

Suknia

Nie da się ukryć, że Panna Młoda nie obejdzie się bez sukni. Nie masz butów? Kolczyków? Spoko, nie zauważą, ale gdy nie masz sukni trudno będzie to ukryć 😀 Ja bardzo długo nie widziałam się w żadnej sukni, które oglądałam w salonie, czy też internetach. Powiem też szczerze, że nie chciałam na nią wydawać majątku. W końcu przypadkiem mignęło mi zdjęcie TEJ sukienki i poczułam motylek w brzuchu (serio), więc to oznaczało tylko tyle, że to TA sukienka. Tak też się zakończyło na jej kupnie.
Suknia jest z kolekcji Elizabeth Passion o klasycznym fasonie. Jest śnieżno biała, bez dodatkowych świecidełek (brokat, koronka, haft, koraliki), nie czułabym się dobrze w mocno zdobionej. I tutaj najważniejsza sprawa – jeśli jesteście na etapie szukania swojej wymarzonej sukienki, to wybierzcie taką, która Wam się podoba i w której będziecie się dobrze czuć! Wiem, że to zawsze się powtarza, ale ja teraz patrząc na zdjęcia, już po wszystkim, nie zmieniłabym sukni na inną.
No dobra co dalej z tą kiecką. Nie miałam koła, przy sukni był mały tren z możliwością odpięcia (ja nie odpinałam go w ogóle). W całości była zrobiona z tiulu, a gorset lekko usztywniony. Nie będę się za bardzo rozpisywać, zobaczcie sami jak wyglądała :))

suknia

Welon, koszulka

Nie chciałam być aż tak z mocno odsłoniętymi ramionami w kościele, dlatego też do sukni dobrałam pasującą koszulkę, którą można było zdjąć już podczas wesela 🙂 Ma ona delikatne kryształki przy dekoldzie więc nie potrzeba było dodatkowych ozdób w postaci wisiorka.
Z welonem był większy problem, bo cały czas myślałam, że będzie on krótki, ale na dwa tygodnie przed ślubem, stwierdziłam że mogę lekko zaszaleć i do kościoła mieć długi (mój miał 3 m) z koronkową aplikacją. Przed pierwszym tańcem wymieniłam welon na krótki.

welon

Buty

Z butami miałam małe problemy, bo wymyśliłam sobie że mają być granatowe, a mając rozmiar 41, to nie tak hop siup 😉 Ale w końcu miesiąc przed ślubem znalazłam, takie które spełniają moje wymogi. Przetańczyłam w nich do 1 w nocy, potem wymieniłam na płaskie baleriny. Mimo braku paseczka nie zgubiłam ich 🙂

buty

Kwiaty, dodatki

Uzupełnieniem niebieskiego koloru przewodniego w moim stroju, był bukiet oraz biżuteria. W kwestii kwiatów zdałam się zupełnie na moją kwiaciarkę, więc nie powiem Wam co dokładnie za kwiaty się w nim znajdowały, na pewno były Hortensje (to te niebieskie :D), ale wytrzymały jeszcze jakiś tydzień po ślubie, więc pozytywnie.
Co do biżuterii, to była skromna 😉 Pierścionek zaręczynowy, kolczyki srebrne i bransoletka, którą robiłam w noc przed ślubem 😀

bizu

Dobrnęliśmy do końca, juhu! Chyba o niczym nie zapomniałam 😀 W kolejnych postach pojawi się Pan Młody i całościowe podsumowanie.

Dobrej nocy :))


suknia – Elizabeth Passion
buty – Fillipo
welon – allegro
kolczyki – Yes
pierścionek – Jubitom
bransoletka – moje wykonanie
zdjęcia – Emelfis

Luty

Już marzec?! Jak ten czas ostatnio szybko mi przemyka. Studia, praca, blog, lacrosse, ślub, uff, trochę się nazbierało. Nie chcę tu jakoś bardzo narzekać 🙂 , ale znaleźć chwilę na to wszystko, jest czasem trochę ciężko, dlatego ostatnio mniej mnie tutaj. Jednak przez przerwę, mogłam pomyśleć o blogu i szczerze mówiąc brakuje mi dodawania wpisów. Postaram się więc częściej coś dodawać, żebyście mieli co czytać, ale i dla samej siebie 🙂 No dobra, pogadaliśmy o tym co u mnie, a zobaczmy co ciekawego było w lutym.

1.

Cienie do powiek Inglot. Ja mam swoich trzech ulubieńców w jednej paletce. Dobrym pomysłem jest system freedom, gdzie możemy sami sobie dobrać kolory  i stworzyć paletki na różne okazje, wyjazdową, wieczorową, czy też codzienną i zawsze mieć ją przy sobie. Moja jest takim neutralnym, nudziakiem, która idealnie sprawdza się do makijażu do pracy i jak nie mam za dużo czasu na malowanie, zawsze dobrze wyjdzie. Pigmentacja cieni Inglot, jest bardzo dobra, przy czym są bardzo wydajne. W mojej paletce są dwa cienie brokatowo-perłowe i najciemniejszy matowy.

2.

Serial Singielka. Już dawno nie zainteresował mnie tak bardziej polski serial, a tu proszę taka miła niespodzianka. Odcinki nie są długie, więc dobrze się je ogląda do obiadu, albo w wolnej chwili. Nie będę Was zanudzać streszczeniem, bo to sami możecie sobie zobaczyć, powiem tylko tyle, że serial opiera się na wydarzeniach z życia kobiety po trzydziestce, która szuka miłości, ale dodatkowo pokazane są też wątki postaci drugoplanowych co bardzo urozmaica fabułę. Jeśli jeszcze nie widzieliście polecam 🙂

3.

Kolorowanki! Można się przy nich odprężyć (na prawdę) i przestać myśleć o tym co nas smuci, tylko kolorować. To trochę taki powrót do dzieciństwa, może to przez wspomnienie beztroskich lat, tak wpływa na nas relaksacyjnie, bo zazwyczaj mamy dobre wspomnienia z tego okresu. Wybór kolorowanek „dla dorosłych” jest mega wielki, kwiatki, ptaszki, łosie, bazrgołki, mandale, czego byśmy nie chcieli, więc każdy coś znajdzie. Ostatnio kuszą mnie też zeszyty „połącz kropki”, może w końcu się skuszę. A! Ważne też żeby mieć w miarę dobre, miękkie kredki, którymi „lekko” będzie się nam kolorować, żeby się tak od razu nie zrazić 🙂

Oki, tyle na dziś ode mnie. A jak u Was minął luty?

Trzymajcie się ciepło, do wiosny 8 dni 😀

#1 na zdjęciach

Małe podsumowanie stycznia na moich zdjęciach, w większości możecie je również znaleźć na moim instragramie : ) Dobra zobaczmy co tam się działo.

Po pierwsze w styczniu w końcu (nie żebym bardzo rozpaczała, że nie było mega zimno, ale pluchy nie lubię), pojawiła się ładna mroźna i śnieżna zima. Taka ze słońcem, gdzie aż przyjemnie wyjść na spacer, pobawić się śniegiem, na śniegu. Mogła taka ładna zimowa sceneria przypaść akurat na Święta, ale cóż nie można mieć wszystkiego na raz : )

zima

Było też kilka zdjęć macro. Zdecydowanym ulubieńcem jest mój zaręczynowy pierścionek, ale również Artoo Detoo z Gwiezdnych Wojen znalazł swoje miejsce w styczniu, zwłaszcza po tym jak w grudniu odbyła się premiera kolejnej części serii, którą razem z tatą lubimy : )
zima2

Korzystając z fajnej zimowej scenerii, udało mi się zrobić dwa looki. W czerwonym płaszczu brakowało mi koszyczka i mogłabym śmigać do babci, tylko co z wilkiem po drodze ; )  Drugi zestaw to głównie szarości, które ostatnio dobrze się u mnie w szafie sprawdzają i można je fajnie łączyć z innymi kolorami, czy też fakturami.

zima3

Jak u Was minął styczeń? Macie jakieś miłe wspomnienia z ubiegłego miesiąca?

Trzymajcie się ciepło!

3 inspiracje…

Dawno nie było żadnych inspiracji. Czas to nadrobić, za oknem wiosna, w kalendarzu za 42 dni, więc zobaczmy co warto ogarnąć przez ten czas, żeby przywitać wieczne słońce i ciepełko 😀

Moda
Przeglądając trendy z wybiegów, można śmiało nosić paski, w sumie od dłuższego czasu panuje ten trend. Akurat jak dla mnie na plus, paski bardzo lubię. Poza tym można będzie wychodzić w piżamie (o ile będzie to lekka, zwiewna sukienka), wyobrażacie sobie jak to ułatwia życie i oszczędza czas rano. Budzimy się rano patrzymy w lustro, hmm ok piżamowy trend, mogę iść do pracy 😉 Coś za czym nie za bardzo przepadam cekiny, brokat, ale może jakiś mały akcent błysku się przyda. Oczywiście nadal retro, mix wzorków i kwiaty, ale jakby wzbogacone o mnóstwo falban, jak w sukniach flamenco. Zobaczymy ile z wybiegów, trafi do  prêt-à-porter i z czym da się to zjeść 😉
I wiosną można już nosić trampki ❤ Do wszystkiego! 😀

moda wiosna

Rower
Marzy mi się już dość długo robić rowerowe wycieczki. Brać kocyk i kanapki, zrobić gdzieś na łące piknik, poleżeć w słońcu. Odpocząć od miasta. Jeśli nie uda się ogarnąć roweru, to można autem gdzieś za miasto pojechać, a potem pochodzić pieszo po lesie, polanie. Dni już długie, ciepło, co może być lepszego od takiego odpoczynku.

rowery

Okulary
Przeciwsłoneczne oczywiście. Kto nie lubi się za nimi schować w słonecznych dzień? 🙂 Na plaży, na spacerze, na rowerze, na mieście, w tramwaju, nad jeziorem. Choć bardzo lubię swoje okulary korekcyjne, to zdarza mi się je zdradzić z tymi przeciwsłonecznymi. No cóż moje okularowelove przejawia się i w przypadku tych słonecznych 🙂

okulary

A bez czego Wy nie wyobrażacie sobie wiosny? Co chcecie jeszcze ogranąć, zanim się rozpocznie? 🙂

Trzymajcie się cieplutko!

Ulubieńcy 2015

Tak, wiem, wiem. Już dawno temu był rok 2015, a ja tu jeszcze z ulubieńcami, ale cóż jeszcze w styczniu zdążyłam, więc nie jest tak źle (taką mam nadzieję :)) Bez zbędnego rozgadywania się, bo nie zdążę z tym postem, a dodawać go już w lutym to trochę nie wypada 😀

Książki
Trochę książek przewinęło się w ubiegłym roku przez moje ręce, ale nie aż tak dużo jak bym tego chciała. Najwięcej udaje mi sie zawsze przeczytać w okresie wakacji, bo urlop, bo plaża, bo długo jasno i jakoś, tak milutko z książką na słoneczku. Poniżej sześć, które szczególnie zapadły mi w pamięci.

FotorCreatedbok

Mały Książę – myślę, że nie muszę przedstawiać, raczej każdemu dobrze znana i choć raz mieliśmy z nią styczność. Fajnie jest do niej wrócić, gdy jest się już trochę starszym, bo inaczej odbiera się poszczególne historie Księcia. Poza tym książka nie jest tysiąc stronnicową księgą, więc zmieści się w torbie na umilenie podróży.

Obca – kiedyś, dawno temu dostałam Podróżniczkę, od pana M. na imieniny, jak się okazało była to trzecia część z całego cyklu Outlander. Numer trzy wspominam bardzo miło, więc postanowiłam wrócić do początku (nie zraziło mnie to, że już coś wiem do przodu) i tak mam w planach zgromadzić wszystkie dziewięć części.

Paryżanka – bardzo lekka i przyjemna książka, w sam raz na letnią podróż, do i z Łowicza do panny G. 😀 Droga w pociągu mija przy tej lekturze bardzo szybko, a przy okazji możemy dowiedzieć się paru ciekawostek o stylu i modzie Paryżanek, nie będę zdradzać, sami się przekonajcie 🙂

Lekko Stronniczy – kupiłam ją w prezencie dla pana M., bo oglądał na youtube kanał. Ja raz po raz jakiś odcinek widziałam, ale nie wyczekiwałam nowych z utęsknieniem. Jednak, gdy zaczęłam czytać książkę nie mogłam się oderwać. Gorąco polecam jeśli jeszcze nie mieliście okazji jej przeczytać.

Vogue – bardzo lekko i przyjemnie opisane historie jak wygląda praca w modowej „biblii”. Książka pojechała ze mną na mazury, gdzie czytałam ją wylegując się na plaży. Umilała mi czas, zwłaszcza, że ja nie przepadam za leżakowaniem.

Widzieć/Wiedzieć – coś z mojej obecnej branży 🙂 Dzięki temu, że w książka, to tak na prawdę zbiór czterdziestu opowiadań, można wybrać, na które ma się w tej chwili ochotę, a do innych wrócić później. Bardzo lubię takie rozwiązania, bo jeśli coś mi się nie spodoba w jednej historii, mogę przejść bez obaw, że coś mnie ominie do następnej.

Kosmetyki
Nie uważam się za eksperta w dziedzinie make up, ale chętnie się z Wami podzielę, tym co skradło moje serce, albo co mnie zaskoczyło (oczywiście pozytywnie) w ubiegłym roku.

FotorCreatedc

Essie – lakiery tej marki, jakże popularne wśród vlogerek, blogerek i nie tylko, zasługują jak najbardziej na to uznanie. I nawet ich cena nie jest już taka duża, jeśli wziąć pod uwagę ich trwałość, nie tylko na paznokciach, ale i w buteleczce. Z moimi nic się nie dzieje od dobrego roku. Te dwa na zdjęciu to moje ulubione kolory. Idealny beż – Sand Tropez oraz idealna czerwień – Aperitif.

Batiste – suchy szampon, to coś co każda z nas (a nawet mężczyzną się przyda), powinna mieć w szafce. Zdarza się czasem, że już trzeba wyjść, a nasze włosy, mimo że umyte, nie chcą być dobrymi włosami i wyglądają, jak mocno przedwczorajsze. Dwa psik, psik i załatwione. Możemy śmigać. Mój ulubiony zapach to wiśnia, nie przytłaczający, delikatny.

Make-up blender – o tym małym stworu, pisałam o tutaj, więc odsyłam Was do tego wpisu 🙂

See by Chloe – zakochanie od pierwszego powąchania! Dosłownie. Mimo, że mam jeszcze dwa inne perfumy, które również lubię, to Chloe zawsze wygrywa. Lekki, subtelny zapach, jednak gdy raz powąchasz, już zawsze i wszędzie się go rozpozna.

Pomadki – moja caaaaała kolekcja liczy grubo ponad 30 sztuk, jednak jak wiadomo zawsze ma się faworytów. W ubiegłym roku u mnie najczęściej na ustach gościły dwie. Pierwsza, bardziej codzienna L’Oreal, Color Riche nr 378 oraz druga bardziej letnia przez swój jaskrawy róż, Rimmel, Lasting Finish od Kate Moss nr 20.

Gadżety
Nie tylko faceci lubią sprzęty i nowinki technologiczne. Kobiety również! U mnie kilka się znalazło, może to nie do końca gadżety, ale kto by tam się rozdrabniał 🙂

FotorCreatedpop

Wacom – tablet graficzny, to takie małe cudeńko, dzięki któremu można wyczarować co się chce (no prawie), pod warunkiem, że dotyczy to grafiki, albo dziedzin pokrewnych na przykład fotografii. Tablet sprawdzi się nie tylko przy rysowaniu, ale również przy obróbce zdjęć.

Okulary – nie są to super okulary, tajnego agenta, które nawet pozmywają naczynia, ale bardzo lubię ich kształt i kolor! Poza tym okulary to coś co mogłabym kupować co chwile, jednak muszę się hamować 😀 I już zastanawiam się, które oprawki wybrać do ślubu. Jeśli widzieliście jakieś nadające się to dajcie mi znać 🙂

Nikon D5200 – ❤ cóż więcej mam napisać? 😀 Też już pisałam o aparacie w ubiegłym roku. Lustrzanka na prawdę daje wiele możliwości. Zwłaszcza jeśli się chce nam się uczyć i rozwijać, to możemy robić świetne zdjęcia. Moja ma selfe 😉

Instagram – nie mogę się oderwać czasem od niego! Tyle świetnych zdjęć i kreatywnych osób można tam spotkać. Koniecznie zobaczcie jeśli jeszcze nie słyszeliście o Insta (to chyba mało prawdopodobne :)) Możecie mnie również tam znaleźć: instagram.com/blue_praline lub po nazwie blue_praline .

To tyle moich best of 2015. Zobaczymy co przyniesie 2016 rok, choć mogę już powiedzieć, że „best of 2016” na pewno będzie mój ślub, ale to chyba każdy by tak miał 🙂 Dajcie znać, co u Was zapadło w pamięć w ubiegłym roku.

Trzymajcie się ciepło!

Noworoczne plany

Jeśli potrafisz o czymś marzyć, to potrafisz także tego dokonać.
Walt Disney

Czy to, początek tygodnia, czy też miesiąca, zawsze szukamy „wymówki”, żeby zacząć robić, coś nowego. Więc, czy istnieje lepszy dzień na planowanie niż Nowy Rok? 🙂 Nawet jeśli część z naszych planów, postanowień noworocznych, zakończy się na samym pomyśle, albo po kilku dniach i tak szacun dla nas za to, że do czegoś chcemy dążyć. Mamy cele. Życie bez obierania coraz to nowych wyzwań, traci na swojej atrakcyjności, więc z czasem zatracimy radość z tego co nas otacza.

Moje trzy główne cele na rok 2016:

1.
Ślub. Chyba nie mogłoby być inaczej, nawet jeśli staram się podchodzić do tematu ze spokojem i nie denerwować się jakby nie było będzie, to ogrona zmiana w moim życiu (nie tylko dlatego, że będę mogła ściąć włosy :)) ). Spodziewajcie się też wpisów odnośnie moich przygotowań.

2.
Spełnić jedno (malutkie) marzenie. Nie mówię tutaj o zakupie Mini Coopera (choć nie pogardzę niebieskim 😀 ) , ale na przykład spędzeniu jednego, letniego (dobra może być połowa) dnia, gdzieś z dala od miasta i codziennych spraw, na miłym pikniku.

3.
Pozostaje otwarte. Zobaczę co przyniesie Nowy Rok i jakiś cel na pewno powstanie. To taka, swego rodzaju niespodzianka, na którą czeka się z podekscytowaniem. Może to będzie piesza wycieczka po górach, albo skok ze spadochronem. Nie wiem. Czas pokaże 🙂

Warto, również postarać się zmienić nasze codzienne czynności, jakoś je urozmaicić. Ja mam zamiar częściej chodzić pieszo do pracy (oj tam, na razie mi się nie udaje), przeczytać jedną książkę miesięcznie oraz nie omijać za często treningów 😀

Tyle o mich celach, postanowieniach na Nowy Rok. Jestem ciekawa jakie Wy macie plany na ten 2016 rok? Dajcie mi znać.

Trzymajcie się ciepło!
(o ile się da 🙂 )

Pakowanie prezentów

Pakownie prezentów, jedni kochają inni nienawidzą. Ja na szczęście (tak myślę) zaliczam się do tej pierwszej grupy. Bardzo lubię ten moment, gdy mogę wymyślać jak ciekawie opakować zawartość. Najbardziej podoba mi się opakowanie w papier eko (znów ten szary papier? nie możliwe :D), do którego mogę dodać ciekawe ozdoby, na przykład cukierki. W pakowaniu ograniczyć nas może tylko wyobraźnia, no dobra i trochę to co mamy pod ręką. Jednak po chwili zastanowienia na pewno znajdziemy coś co można dodać do ozdoby 🙂 Poniżej kilka moich propozycji na fajne zapakowanie prezentu, nie tylko przy użyciu papieru eko, ale i tego tradycyjnego. Dajcie znać czy lubicie pakować prezenty. A może bardziej zaliczacie się do grupy, która lubi dostawać ładnie zapakowane paczki? 🙂

Trzymajcie się cieplutko!

pakowanie prezentów 1 pakowanie prezentów 3 pakowanie prezentów 4 pakowanie prezentów 6pakowanie prezentów 2

pakowanie prezentów

Świąteczne ozdoby

Choinki czas już ustawiać i dekorować, a najlepsze do tego będą zrobione przez nas ozdoby. Nie trzeba wiele wysiłku, czy też czasu, aby wyczarować całkiem interesujące dekoracje. Na pewno dzięki nim nasze drzewko nabierze indywidualnego charakteru i przyciągnie uwagę odwiedzających nas gości.

1.

Propozycja numer jeden, to choinka wykonana ze wstążki oraz kilku perełek. Wystarczy przepleść tasiemkę między perełkami (macie na zdjęciu poniżej) i całkiem zgrabna, a zwłaszcza ciekawa dekoracja ciekawa. Oczywiście tutak mamy pełną dowolność jeśli chodzi o kolory.

choinka perełki

2.

Druga ozdoba wymaga odrobinę więcej skupienia i czasu od wstążkowej choinki. Chcąc wykonać taką gwiazdę, na początek tniemy kawałki papieru na prostokąty o wymiarach mniej więcej 4cm-8cm. Następnie składamy je na pół wzdłuż i popsrzeg. Później zaginamy rogi do góry i mamy elementy gotowe. Teraz wystarczy tylko włożyć jedno w drugie i ewentualnie skleić, dla trwalszego efektu.

gwiazdka choinka

3. Ostatnia propozycja jest jeszcze prostsza od tej pierwszej. Potrzebne będą nam malutkie opakowania (na przykład od zapałek), kawałek papieru oraz wstążka. Przygotowanie małe kartoniki pakujemy jak zwykły prezent i przewiązujemy wstążką. Gotowe, można wieszać na choince (mnie się ta ozdoba podoba najbardziej :)).

choinka prezencik

Może macie jakieś swoje sprawdzone pomysły na ozdoby? Koniecznie dajcie mi znać 🙂

Trzymajcie się cieplutko!